MUR !

Dzień po odwiedzeniu świątyni nieba (oraz jeszcze dwóch innych świątyni – o tym napiszę później), pojechaliśmy na wielki mur. Jako że dojście do muru oddalone jest od Pekinu o jakieś siedemdziesiąt kilka kilometrów, zabraliśmy się tam z wycieczką. Mieliśmy do wyboru z pośród dwóch odcinków muru, położonych w okolicach Pekinu : Mutianyu i Badaling. Wybraliśmy ten pierwszy, gdyż słyszeliśmy, że nie dość że jest ciekawszy, to można z niego zjechać czymś w rodzaju toru saneczkowego ^_^. Wycieczka, z którą jechaliśmy miała dość ciekawy skład, bo oprócz nas była jedna osoba z Australii, jedna z Kanady i jedna z Brazylii. Stanowiliśmy więc łącznie z przewodniczką i kierowcą ( z Chin), reprezentację prawie (poza Afryką;) ) wszystkich zamieszkałych kontynentów na Ziemii.

Ogólnie cała wycieczkowość wycieczki na szczęście ograniczała się do tego, że zostaliśmy zawiezieni na mur i odwiezieni z niego po jakichś trzech godzinach, oraz dostaliśmy lunch w podmurowej knajpie po zwiedzaniu.

Z ciekawostek, zostaliśmy potraktowaniu przez zwiedzających mur Chińczyków jak biały miś na Krupówkach. Gdy grupa młodych „tubylców” podeszła do nas z aparatem, z początku nie wiedzieliśmy za bardzo czego od nas chcą. Trochę zdziwiliśmy się że to nie my mamy im zrobić zdjęcie , tylko oni chcą zdjęcie z nami. No cóż jak chcieli, to mają 😉

Ogólnie mur zrobił na mnie większe wrażenie niż sądziłem. Na prawdę, nie jest to tylko „kawałek muru”, naprawę ogrom tego przedsięwzięcia robi wrażenie, co w połączeniu z niesamowitymi widokami daje niezapomniane wrażenia.

Owsiany out ^_^

Reklamy
Opublikowano Chiny 2011, Podróże | 1 komentarz

Świątynia nieba

Następnego dnia po wizycie w zakazanym mieście mieliśmy udać się na Wielki Mur. Nie mogliśmy się jednak zdecydować gdzie konkretnie na ten mur jechać i jak tam dotrzeć. Stwierdziliśmy więc, że mur przesuniemy ( 😉 taaacy silni jesteśmy) na następny dzień.

Zamiast na mur pojechaliśmy metrem do Świątyni Nieba. Cały kompleks poza tym że znajduje się tam wiele budowli świątynnych poświęconych kultowi nieba oraz specjalny pałac cesarski, jest przede wszystkim wielkim parkiem. Wiele ludzi przychodzi tam pograć w zośkę, poćwiczyć taichi, potańczyć albo też pograć w karty czy też domino. Co ciekawe w większości są to ludzie raczej starsi.

Owsiany out ^_^

Opublikowano Chiny 2011, Podróże | Dodaj komentarz

Zakazane Miasto

Zakazane Miasto – mierząca ponad 720000 m2 połać miasta, dawny pałac cesarski. By naprawdę ogarnąć jego rozmiar trzeba spróbować przejść wzdłuż obok niego od początku do końca albo spojrzeć z góry z pobliskiego wzniesienia w parku Jingshan. Będąc wewnątrz, ze względu na dużą ilość bram i budynków nie zauważa się tego.

Wrażenie przechadzania się po tej zarezerwowanej kiedyś jedynie dla wybrańców budowli- mieście jest naprawdę niesamowite. Szczególnie piękny, nawet zimą, jest ogród, znajdujący się przy północnej bramie.

Kompleks otoczony jest fosą i od południa rozpoczyna się Bramą Południka a kończy Bramą Niebiańskiej Czystości. Idąc w kierunku Zakazanego Miasta od południa, czyli od placu Tiananmen jednakże, mija się jeszcze jedną bramę – Niebiańskiego Spokoju. „Zdobi” ją obecnie portret wodza rewolucji Mao Zedonga. To z tej bramy ogłosił on w 1949r powstanie Chin Ludowych, to ten portret został obrzucony jajami z farbą podczas manifestacji w 1989r

Owsiany out ^_^

Opublikowano Chiny 2011, Podróże | Dodaj komentarz

Pekin Hutongi

Wróciliśmy już do Gdańska, ale zdjęć i historii z Chin trochę jeszcze zostało.

Pierwszego dnia w Pekinie poszliśmy od razu na spacer po słynnych hutongach. Wrażenia mam dość mieszane. Z jednej strony niektóre budynki, szczegóły bram czy też fasady to istne perełki, z drugiej całość jest bardzo zaniedbana i brudna. Nie ma co się w sumie dziwić, to trochę taka dzielnica biedoty, bo hutongi w większości są zamieszkane. Być może na wiosnę albo latem odczucia byłyby inne, ale ogólnie okolica zrobiła na mnie dość przygnębiające wrażenie. Skojarzenie które mi się nasunęło bardzo szybko to Orunia, zaniedbana i zniszczona ale momentami bardzo ciekawa i niesztampowa zabudowa.

Owsiany out ^_^

Opublikowano Chiny 2011, Podróże | Dodaj komentarz

Oriental Pearl Tower

Cały czas piszę o Szanghaju choć już od pewnego czasu jesteśmy w Pekinie i jutro już kończymy nasz wyjazd do Chin. Ostatniego dnia w Szanghaju byliśmy na naprawdę niesamowitej wieży – „Oriental Pearl Tower”. Wiadomo wieża, fajny widok na miasto z kilku tarasów widokowych bla bla bla… Niby tak ale:

Po pierwsze Szanghaj jest naprawdę niesamowity (szczególnie po zmroku) i jest na co popatrzeć.

Po drugie na środkowym tarasie znajduje się podest ze szklaną podłogą. Wrażenie wchodzenia na przeszkloną powierzchnię 259 metrów ponad ziemią jest naprawdę niesamowite. Na początku jest to naprawdę przerażające, niby grunt pod stopami jest wystarczająco twardy i stabilny, no ale… W każdym razie wrażenie było niesamowite przerażające i ekscytujące zarazem.

Co więcej w wieży jest jeszcze kino z ruchomymi fotelami oraz przejażdżka rollercoasterem (tak w środku wieży jest całkiem niemały rollercoaster) i to w cenie biletu –  full package 😉 Co prawda  bilety do tanich nie należą, ale no cóż… warto ^_^)

Owsiany out ^_^

Opublikowano Chiny 2011, Podróże | Dodaj komentarz

Świątynia Nefrytowego Buddy

Jak pisałem wcześniej idąc do tej świątyni spotkaliśmy panią piorącą przy ulicy. Sama świątynia wciśnięta jest pomiędzy budynki w dość ciasnej uliczce. W środku znajdują się dwa posągi buddy zrobione z litej bryły Nefrytu każdy. Jednemu z nich udało się z robić nawet zdjęcie, drugi był w miejscu w którym nie wolno było robić zdjęć.

Owsiany out ^_^

Opublikowano Chiny 2011, Podróże | Dodaj komentarz

Szanghaj z trochę innej strony

Jesteśmy już w od wczoraj w Pekinie, ale jeszcze troszkę będzie o Szanghaju. Dotychczas przedstawiałem Szanghaj jako nowoczesną metropolię w harmonijny sposób łączącą stara zabudowę w różnych stylach z nowoczesnością. Istnieje też inne oblicze tego Centrum finansowego Chin, Świata, Galaktyki 😉

Idąc do światyni Nefrytowego Buddy zobaczyliśmy taki właśnie obrazek. Pani robiła pranie przy ulicy nad kratką odpływowąw jezdni. Ot ciekawostka, kontrasty i takie tam 😉

Owsiany out ^_^

 

Opublikowano Chiny 2011, Podróże | Dodaj komentarz